Ciekawostka:
Podobno pan Twardowski nadal przebywa na Srebrnym Globie, gdzie szpony i moce diabła nie sięgają. W niektórych wariantach opowieściach Twardowski żyje na Księżycu całkiem wygodnie, a wiadomości z Krakowa dostarcza mu służący. Jakim sposobem? Otóż mistrz przemienia sługę w pająka, który przędzie srebrną nić i opuszcza na niej do serca Małopolski. W Krakowie zbiera wieści i plotki dla swojego pana, a następnie wraca tą samą drogą na Księżyc. Osobliwy sposób, nie uważacie?
W drugim wariancie zakończenia monety toczą się po stole, a kiedy karczmarz próbuje je zagarnąć dłonią, zaczynają palić skórę jak rozżarzone żelazo. Karczmarz krzyczy z bólu i słyszy diabelski śmiech, ale fałszywi szlachcice znikają w rozbłysku dymu i ognia. Tak samo jak dukaty, po których pozostają jedynie wypalone, czarne ślady na ławie. Ale karczmarz zachowuje życie, a Łódź nie pada ofiarą czerwonego kura.




