Choć dziś Hades często występuje w animacjach jako złowroga postać z płonącą fryzurą i diabelskim chichotem – jak w jednym z filmów Disneya, to starożytni Grecy postrzegali go jako poważnego, zasadniczego i zaskakująco... sprawiedliwego pana podziemnego świata.

Hades-post (1).jpgWbrew współczesnym wyobrażeniom nie był bogiem śmierci – ten tytuł należał do Tanatosa, który miał dużo spokojniejsze podejście do umierania. Można powiedzieć, że Hades był bardziej administratorem zaświatów niż egzekutorem. Jego królestwo to był raczej Urząd Wiecznego Spoczynku niż horror w stylu Dantego.

Na tle reszty boskiej familii wyróżniało go również to, że raczej nie bywał na Olimpie. Nie dlatego, że był introwertykiem, ale raczej z powodu niepokojącej reputacji. Jego obecność miała ponoć sprowadzać nieszczęścia. To trochę jak zaprosić grabarza na urodziny; niby miły, ale atmosfera siada. Nic więc dziwnego, że Hades trzymał się swojego ciemnego królestwa pod ziemią. A skoro ludzie już się go bali, to i imienia jego woleli nie wymawiać. Zamiast „Hades” mówili „Pluton”, co można tłumaczyć jako „bogaty”. Chodziło nie tyle o bogactwo duchowe, co o złoto, srebro i inne błyskotki, które kryła ziemia. W końcu to Hades miał klucze do piwnicy świata.

Hades był też właścicielem jednej z najbardziej pożądanych rzeczy w mitologicznym świecie gadżetów, czyli hełmu ciemności, znanego też jako czapka-niewidka. Wykonali ją cyklopi z jednym okiem i milionem pomysłów. Warto dodać, że tego potężnego nakrycia głowy używał nie tylko sam Hades, ale i inne postacie, jak chociażby Perseusz, który z jego pomocą uciął głowę Meduzie, oraz Atena, która jak wiadomo, lubiła mieć plan B. Gdyby Harry Potter żył w Helladzie, pewnie pożyczyłby ten hełm na trzecim roku w Hogwarcie.

Z kultem Hadesa sprawa wyglądała dość nietypowo. W odróżnieniu od Zeusa, który miał świątynie na co drugim wzgórzu i tłumy fanów, Hades nie cieszył się specjalnym zainteresowaniem. Nie to, że był niepopularny. Po prostu nikt nie chciał mu się narazić. Ofiary składano mu po cichu, najlepiej w jakiejś jaskini albo dziurze w ziemi, z nadzieją, że się nie obrazi. Obowiązywała zasada, że jeśli chcesz coś załatwić z Hadesem, to przede wszystkim nie rób szumu.

Nie można też zapominać o jego wyjątkowym towarzystwie. Najbardziej znany jest Cerber, który miał jedno zadanie; nie wpuszczać żywych i nie wypuszczać zmarłych. Ale w zaświatach nie brakowało też istot z pojedynczymi głowami na karku. Hades miał do pomocy choćby Erynie (Eumenidy), czyli  boginie zemsty, które były bardziej uparte niż najgorszy urzędnik skarbowy. Z kolei Charon, przewoźnik dusz, nigdzie nie ruszał się bez opłaty. Monetę na przeprawę przez Styks trzeba było mieć zawsze pod ręką - najlepiej w ustach. Tak przynajmniej zalecano w „Opisach Grecji” Pauzaniasza z II wieku n.e.

A co z miłością? Bez wątpienia znacie historia z Persefoną, córką Demeter i jej smuteczek, którego powodem są zimowe miesiące roku. Tak, Hades ją porwał, ale wyjaśnijmy raz na zawsze, że wcześniej dostał zgodę od Zeusa, więc jak na tamte czasy to była prawie formalność małżeńska. Oczywiście dziś uznalibyśmy to za dość kontrowersyjne zaręczyny, ale w mitologii często „porwanie” oznaczało po prostu przejęcie przyszłej żony. To romantyzm na miarę VIII wieku p.n.e., o czym Hesjod pisał w „Teogonii”.

Ostatecznie Hades, mimo mrocznej renomy, jawi się jako postać raczej zdystansowana, zasadnicza, ale niespecjalnie zła. W końcu nie każdy, kto mieszka w piwnicy i ma trzygłowego psa, musi być czarnym charakterem.

Premiera bluz i koszulek z Hadesem w piątek 27 czerwca

Hades-post (1).jpg