- Obniżka
Ciekawostka:
W zasadzie „Szewczyka Dratewkę” poznaliśmy dopiero w latach 60. XX wieku za sprawą Janiny Porazińskiej, która na bazie ludowych podań napisała baśń o tym tytule. Z tej opowieści wiemy, że szewczyk (zdrobnienie od szewc) to ubogi łatacz butów tułający się po świecie. Młodzieniec miał dobre serce i pomagał każdemu, kto potrzebował pomocy, m.in. mrówkom i kaczkom. Co najciekawsze, w historii Janiny Porazińskiej szewczyk Dratewka żadnego smoka nie spotyka, a tym bardziej nie karmi go baranem wypełnionym ognistą siarką. Skuba, bo tak zwie się rzemieślnik, który Kraków wyzwolił od potwora, to inny szewc, i niekoniecznie o równie dobrym serduszku.
I tu mamy jeszcze jeden kłopot. Młodzian o imieniu Skuba, który był miejskim szewcem, a nie wędrownym reperatorem obuwia, mieszkał w Krakowie i to on przedstawił królowi sposób z baranią skórą wypchaną siarką, którą należy podrzucić pod jaskinię poczwary. Problem w tym, że tę wersję znamy dokładnie od 1597 roku dzięki Joachimowi Bielskiemu, który w tym czasie opublikował w Krakowie dzieło pod nazwą „Kronika polska Marcina Bielskiego nowo przez Ioach. Bielskiego syna iego wydana [...]”.
Innymi słowy, pochodzący z ludu Skuba został obrońcą Krakowa dopiero pod koniec XVI wieku.



