Pamiętasz znakomity film Toma Burtona pt. „Sleepy Hollow”? W Polsce zamiast nazwy miejscowości, do której przybywa nowojorski policjant Ichabod Crane (Johnny Depp), pojawił się inny tytuł, czyli „Jeździec bez głowy”. Ów jeździec wyskakiwał znikąd, pędząc z mieczem w dłoni na swoim rumaku. Co najciekawsze ta mroczna postać rzeczywiście istniała w mitologii, a konkretnie w legendach irlandzkich.
Dullahan nie tylko wywodzi się z irlandzkiej mitologii, ale jest również uznawany za jedną z najgroźniejszych istot tego folkloru. Nazwa pochodzi od irlandzkiego słowa „dulachán”, co można przetłumaczyć jako „ciemny człowiek”. Miano doskonale oddaje mroczną naturę tej istoty. Uważa się, że Dullahan jest członkiem „dworu unseelie”, grupy nieżyczliwych fae, które w mitologii kontrastują z bardziej przyjaznym „dworem seelie”. Warto w tym miejscu dodać, że fae to niekoniecznie istoty, które zwiemy wróżkami. Słowo „Fae” ma trzy różne teorie pochodzenia, a same istoty nie są skrzydlatymi stworzeniami żyjącymi w ogrodach i zaprzyjaźniającymi się z dziećmi. Są o wiele mroczniejsze. Do fae jeszcze zresztą powrócimy.
Pochodzenie Dullahana jest tajemnicze, jednak wielu badaczy sugeruje, że postać ta mogła wyewoluować z dawnych wierzeń celtyckich, zwłaszcza z kultu Crom Dubha – boga czczonego przez starożytną społeczność Érainn. Crom Dubh, związany z płodnością i żniwami, był jednocześnie uosobieniem śmierci i ofiar. Te cechy wyraźnie rezonują w postaci Dullahana, który jest także zwiastunem śmierci.
Jak wyglądał? W ikonografii Dullahan przedstawiany jest jako jeździec na czarnym koniu, który nosi swoją własną głowę pod pachą. Pomimo braku głowy, czy raczej je braku na karku, przypisuje mu się zdolność widzenia na wielkie odległości, nawet w całkowitej ciemności. Jego głowa ma przerażający wygląd – z siną skórą przypominającą spleśniały ser i szerokim, drwiącym uśmiechem.
Dullahan często posługiwał się biczem zrobionym z ludzkiego kręgosłupa, a jego pojawieniu towarzyszył wóz ozdobiony makabrycznymi elementami, takimi jak czaszki ze świecami w oczodołach i wywieszonymi na burtach wozu skórami ściągniętymi ze… zmarłych. W wielu opowieściach powielany jest motyw spotkania, zetknięcia z Dullahanem. Kiedy jeździec zepnie czarnego konia przed jakimś śmiertelnikiem i wykrzyczy imię biedaka, ofiara może być pewna, że wkrótce umrze.
Innymi słowy, Dullahan przemierzał irlandzkie wsie, zwiastując śmierć mieszkańców. W wielu opowieściach przybywał po dusze tych, których czas dobiegł końca. Kiedy jeździec bez głowy wypowiadał imię danej osoby, ta nie miała już szans na ocalenie, a jej dusza nieuchronnie opuszczała ciało. Istnieją jednak historie, które opisują ucieczkę przed Dullahanem. W niektórych opowieściach osoby, które miały ze sobą złoto, zdołały uciec przed jego śmiertelnym zawołaniem, ale nie dlatego, że wykupiły się od śmierci. Otóż złoto wydaje się być jedyną rzeczą, której Dullahan się boi, co czyni go jeszcze bardziej tajemniczą postacią.
W niektórych częściach Irlandii Dullahan nie zawsze był przedstawiany jako jeździec, ale raczej jako woźnica czarnego powozu, znanego jako „coiste bodhar”. Karawan ciągnięty przez czarne konie, poruszał się bezszelestnie, zaskakując ofiary, zanim zdały sobie sprawę z obecności pojazdu i jego makabrycznego woźnicy. Jeśli odwiedzicie kiedyś Irlandię, koniecznie zapamiętajcie, że na widok czarnego konia w cwale nie należy wyglądać jeźdźca, tylko szybko uciekać! To samo tyczy się powozów, szczególnie tych, których koła nie wydają charakterystycznych skrzypnięć. A jeśli ktoś usłyszy swoje imię wymawiane przez jeźdźca bez głowy? Wówczas pozostaje jedynie się położyć na ziemi i czekać na szybki koniec.